Jest na drugim miejscu w Europie, a turyści go pokochali. Polacy jednak go nienawidzą - poznajcie niezwykły blok z Gdańska
Obiekt, o którym mowa to tzw. Gdański Falowiec. Jest on najdłuższym budynkiem mieszkalnym w Polsce i drugim co do długości budynkiem mieszkalnym w całej Europie. Wyprzedza go jedynie Karl-Marx-Hof, który stoi w Wiedniu, a jego długość wynosi całe 1 100 metrów. Nasz Falowiec ma „zaledwie” 860 metrów długości.

Skoro jednak już jesteśmy przy liczbach, to może podamy całą resztę. Gdański falowiec ma 860 m długości, jak już było wspomniane powyżej, 13 metrów szerokości i 32 metry wysokości. Ma 11 pięter, 16 klatek schodowych i aż 1 792 mieszkania, w których żyje ponad 6 000 osób. Każdego dnia blok obsługuje aż czterech listonoszy, a jeśli chcecie przejechać od pierwszej klatki do ostatniej, to musicie pokonać aż trzy przystanki autobusem. 
Blok tworzy nawet specyficzny mikroklimat w swojej okolicy: od strony południowej jest nieco cieplej niż od strony północnej bloku. Szybciej topi się tam śnieg, a latem trawa i drzewa szybciej usychają. Powodem jest ruch powietrza, jaki wytwarza się wokół tej monstrualnej budowli. 

Tego typu budynków w samym Gdańsku jest jeszcze 7. W Polsce coś podobnego możemy spotkać jeszcze w Poznaniu, gdzie natkniemy się na 5 bloków o imponującej długości. 

Warto dodać, że Falowiec to budynek ekskluzywny. Mieszkańcy wyższych pięter mają bowiem widok na morze, czego wiele osób może im tylko pozazdrościć. Wszystkie Falowce w Gdańsku powstały w podobnym okresie - a więc w latach 60 i 70 ubiegłego wieku. Miały stanowić tylko chwilowe rozwiązanie problemów z niedostateczną ilością mieszkań w okolicy. Mieszkańcy jednak nie chcieli porzucać swojego Falowca i w ten sposób wpisał się on w krajobraz tej części miasta. 
Budynek został zaprojektowany tak, aby przypominał falę - stąd też jego nazwa. Ma on nieregularne kształty. Niektórzy twierdzą, że jest istnym architektonicznym koszmarem. Inni jednak są zdania, że stanowi już swego rodzaju zabytek, a nawet jeśli nie, to na pewno jest to jeden z najbardziej kultowych budynków w całym Gdańsku. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 07 stycznia 2019 o 20:01 przez e-wonsz

Komentarze

Zobacz również

W jaki sposób poprawnie zapisuje się literę „X”? Ten obrazek wywołał prawdziwe darcie kotów w sieci
Żyjemy w czasach, w których pisanie ręczne odchodzi do lamusa. Jeśli nie chodzisz już do szkoły, a twój zawód nie wymaga posiadania długopisu, dzięki któremu zapełniasz całe kartki swoim odręcznym pismem, to na pewno piszesz coś odręcznie „od wielkiego dzwonu”. 

Lista zakupów (choć i to pewnie rzadko, bo od czego mamy notatnik w telefonie), podpisywanie umów, pisanie oświadczeń itp. Do tego wszystkiego niektórzy prowadzą jeszcze kalendarz lub posiadają fizyczny notatnik, w którym zapisują ważniejsze rzeczy. Jednak stanowią oni zdecydowaną mniejszość. Za kilkanaście lat pewnie będzie ich jeszcze mniej. 

Ostatnio jednak w internecie rozgorzała prawdziwa kłótnia dotycząca „poprawnego sposobu zapisywania litery X”, a wszystko zaczęło się od pewnego wpisu na Twitterze. Wierzcie lub nie, ale inni ludzie prawdopodobnie robią to inaczej niż wy. Chcecie się przekonać? Zapraszamy dalej! 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 23 stycznia 2019 o 20:01 przez e-wonsz
Była znana na całym świecie z tego, że wychodzi w góry w samym bikini. W trakcie ostatniej wyprawy zamarzła na śmierć
Gigi Wu znana również, jako Wu Chi-Yun to znana na całym świecie instagramerka oraz blogerka pochodząca z Tajwanu. Być może jej nie kojarzycie, i nie ma w tym nic dziwnego, jednak musicie wiedzieć, że dziewczyna zdobyła popularność dzięki temu, że chodziła po górach w samym bikini. Stąd też jej pseudonim Bikini Hiker. 

Jej profil był oglądany i obserwowany przez setki tysięcy osób, a sama Gigi Wu była naprawdę oddana swojej pasji. Bikini było tylko dodatkiem, dzięki któremu zdobyła popularność, jednak jej prawdziwą miłość stanowiło chodzenie po górach. Piszemy w czasie przeszłym, ponieważ Gigi niedawno zmarła. 

Tajwanka wyszła w góry 11 stycznia br. w obrębie powiatu Nantou w swoim rodzinnym kraju. Wycieczka nie zapowiadała się niebezpiecznie, jednak Gigi zwykle chodziła wszędzie sama, co stanowiło poważne niebezpieczeństwo. Już niejednokrotnie dzieliła się na swoim instagramie zdjęciami poobijanych nóg czy poważnych skaleczeń, które były rezultatem nieszczęśliwych wypadków w trakcie wspinaczki. 

Tym razem niestety Gigi nie powróciła już ze swojej ostatniej wyprawy. 17 stycznie wysłała wiadomość alarmową z prośbą o zawiadomienie lokalnych oddziałów ratunkowych za pośrednictwem swojego telefonu satelitarnego. Jak sama twierdziła, zaliczyła upadek na dno niedostępnego wąwozu z wysokości około 20 metrów. Ze względu na liczne urazy nie była w stanie nawet się ruszyć. 

Ekipa ratunkowa wyruszyła, niestety przybyli za późno. Temperatura nocą w tamtej partii gór spadła do około 2 stopni Celsjusza, przez co organizm Gigi po prostu się wychłodził na śmierć. Ze względu na niesprzyjające warunki atmosferyczne, ekipa nie mogła odzyskać ciała dziewczyny od razu. Musieli rozbić obóz w okolicy wąwozu i podchodzić kilka razy do całej akcji. W końcu się udało i ciało dziewczyny trafiło do rodziny. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 23 stycznia 2019 o 20:01 przez e-wonsz
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 23 stycznia 2019 o 17:01 przez MarcinZfejsa
Źródło: www.popularne.pl
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 23 stycznia 2019 o 16:01 przez MarcinZfejsa
Źródło: tylkomedycyna.pl
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 23 stycznia 2019 o 11:01 przez jatoja
Źródło: https://www.facebook.com/donate/785858165083164/2134046243331110/